Dorian Pik: – Zakaz palenia na Bytnara depcze wolności obywatelskie




Jednym z czterech kolbuszowskich radnych, którzy głosowali przeciw powstaniu strefy wolnej od dymu tytoniowego na ulicy Janka Bytnara, był Dorian Pik (na zdjęciu). Jego zdaniem, zakaz palenia w tym lub w innym obszarze miasta narusza wolności obywatelskie.

 – Generalnie rozumiem problem mieszkańców. Wydaje mi się jednak, że ostatnio w naszym kraju deptane są podstawowe wolności. Jako radny nie chcę przykładać do tego ręki – oświadczył Dorian Pik.

Mirosław Kaczmarczyk: – Koszmar

Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Krzysztof Wójcicki, który stoi za uchwałą,  tłumaczył, że nie ma inne mnie restrykcyjne metody walki z palaczami nie przynoszą skutków: – Niestety żadne polubowne działania, rozmowy z uczniami, nic nie dają. Jeżeli byłyby inne możliwości rozwiązania tego problemu, a nie restrykcyjne ograniczanie wolności, to już dawno byśmy to zrobili – przekonywał Wójcicki.




Do słów Doriana Pika odniósł się również radny Mirosław Kaczmarczyk: – Da się zachować pewne wolności tworząc tę strefę. Sugerowałem, żeby jedną stronę ulicy zostawić wolną i pozwolić tam palić papierosy. Nie ma potrzeby wprowadzania tego zakazu po obu stronach. A więc są rozwiązania, które nie depczą wolności obywatelskich, o których mówi pan radny Pik, a zarazem wpływają na to, żeby ta ulica nie była zaśmiecona niedopałkami papierosów. Dziś jest to koszmar – zaznaczył Kaczmarczyk.

Uchwałę o powstaniu pierwszej w Kolbuszowej strefy wolnej od dymu tytoniowego Rada Miejska podjęła na ostatniej swej sesji. Obszar ten obejmuje całą ulicę Janka Bytnara wraz z chodnikami w bezpośrednim sąsiedztwie Zespołu Szkół Technicznych. To efekt petycji mieszkańców tego rejonu miasta, którzy od lat skarżą się na palaczy. Radni nie wykluczają, że w przyszłości strefa ta może zostać poszerzana. Możliwe jest także wytyczenie kolejnych takich obszarów w gminie.




8 Komentarze

  1. Ogólnie, to większość nakazów (w tym płatniczych) i zakazów depcze w różnym stopniu nasze wolności obywatelskie.

    Rzućmy okiem np. na podatki:
    1. podatek od podatku (np. podatek naliczany od akcyzy w paliwie) – w 100% to czysty przejaw zwykłego “chamstwa”
    2. podatek od deszczu, itp. – zupełnie niezrozumiały
    3. podatek od posiadania własnej własności (od nieruchomości) – ileż razy można płacić podatek ? – zbawienne rozwiązanie dla budżetu, naliczać go co roku od nowa, raz za razem, od własnej własności
    4. haracz – podatek od pracy, nie wystarczy już płacić podatków w towarze kupionym, zastosowano opodatkowanie naszej pracy
    5. itp.
         

    PS. Gdybyśmy poszerzyli temat o ograniczenia prędkości … dużo można byłoby na ten temat powiedzieć o otaczających nas absurdach naszej szarej rzeczywistości (np. ograniczenie do 50km/h na wolnym wybiegu w Kolbie) 😉

  2. I bardzo dobrze że powstała taka strefa! i nie tylko mieszczńcy tamtej okolicy mają tego dość ale także ludzie tam przechodzący. Cały chodnik roi si od “młodzieży” kopcącej papierochy. Nie zwracaja uwgi na ludzi idących chodnikiem, nawet się nie przesuną żeby możn bylo przejść. Przechodziłam tamtędy z małym dzieckiem, oczywiście obchodziłam tą “wolność” ulicą bo po pierwsze nikt nie widzi wózka a po drugie po co moje dziecko ma wdychać syf!. Taka panie Dorianie to WOLNOŚĆ! Idąc pana tokiem rozumowania to po co nam prawo? przeciez przepisami depczemy wolność! Może w szkole na korytarzach niech palą bo przecież im wolno!

    • To może wprowadźmy też zakaz jeżdżenia samochodów? One też smrodzą (i znacznie skuteczniej zastawiają chodniki na Bytnara, niż młodzież), a patrząc po wieku kolbuszowskich samochodów to wiele z nich powinno być dawno wycofanych z użycia… to, co emitują palacze w porównaniu z samochodami to mały pikuś. Wolę zapach papierosa, niż 15 letniej BM-ki czy astry, które mają rury tylko ciut poniżej twarzy dzieci w wózkach. A swoją droga – dzieci krzyczą (też mam, więc wiem), więc może, kierując się tą samą logiką, zakazać przebywania krzyczącym dzieciom w miejscach, gdzie może to przeszkadzać przechodniom? Pozwólmy ludziom na wolność (faktycznie coraz bardziej ograniczaną i inwigilowaną). A swoją drogą może po prostu w szkole powinni wyznaczyć miejsce dla palaczy. W mojej dawnej szkole latem było takie miejsce w najdalszej części boiska, a zimą w oddzielnym pomieszczeniu w piwnicy. Oficjalnie stawiano tam popielniczki, więc nie było petów na ziemi, a nauczyciele wiedzieli, że uczniowie, by zapalić, nie opuszczają terenu szkoły, a więc są pod większą kontrolą. Wszystko nieoficjalnie, w ramach cichej umowy między kadrą a, nie oszukujmy się, już świadomymi swoich decyzji uczniami.

      • N to że twoje dzieci krzyczą to nie znaczy że wszystkie krzyczą. Dzieci się wychowuje a nie hoduje. I przykro mi że jezdziś smrodzącym autem. Ja akurat po mieście poruszam sie pieszo bo po co mam dokładać się do zanieczyszczania powietrza. Może po prostu młodzież w szkołach powinna sie uczyć a nie przychodzić dla rozrywki oraz przebywać w szkole w godzinach lekcyjnyc a nie poza szkołą czyli na chodniku pod manhtanem. I dlaczego poprzedni dyrektor szkoły umiał sobie z tym problemem poradzić a obecny nie?

    • Lepiej uchodzić za idiote i milczeć niż się odezwać i rozwiać wszystkie wątpliwości. Wydrukuj i powieś sobie nad wyrkiem. Przemyśl to jak będziesz jarać na zdrowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.




This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.